.

W celu nabycia kontaktuj się z Mareckim - tel. 782413532 e-mail: jodlick@gmail.com
Marecki: Zdięcie na okładce jest autorstwa Kuby Rubaja. Przepraszam za:
-niedopatrzenie w opisaniu autora
-jakość, bowiem użyłem tego zdięcia z zasobów NK mocno już skomresowanego
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...
Płyta jest bardzo fajna, taka w innym klimacie niż te ,które nagrywane są w studiu,bardzej realna.Słychać rozmowy,oklaski i brzęk wrzucanych monet. Można zamknąć oczy i przenieść się na tą ulicę gdzie gra Marecki.Jest tam trochę więcej piosenek, jedne bardziej nastrojowe a drugie o szybszym rytmie.Jedne znane a inne mniej , ale wszystkie ładne i ładnie wykonane.Idąc przez jakieś wieksze miasto, zawsze wypatruję a raczej nasłuchuję czy z jakiegoś kątka nie słychać dźwięku gitary.Miałam okazję spotkać i posłuchać w Rzeszowie Mareckiego.Z przyjemnością przystanęłam i słuchałam słuchałam,słuchałam. Wiem,że to ciężka praca tak stać i grać dla nas, zabieganych ludzi,ale grajcie dalej bo dzięki temu na ulicy jest mniej szaro. Może kiedyś jeszcze spotkamy się w jakimś mieście
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia
Przesyłam tekst na poprawienie humoru .To piosenka Jana Kaczmarka,która zawsze mnie rozbawia.Na pewno ją znasz.
GDY WYSIĄDZIE WYOBRAŹNIA
Chmurno, durno, nieprzyjemnie, luźna plomba dzwoni w zębie,
A za oknem, w środku maja, dudni grad jak strusie jaja!
We łbie szumi znów, niestety, w kościach łamie to artretyzm,
Tylko usiąść i zapłakać, że ta dola byle jaka.
Na dodatek jeszcze Zenek dostał wczoraj wymówienie,
Bo go złapał szef inżynier na intratnej dość lewiźnie.
Tak się wszystko podle zbiegło, że dokoła istne piekło
Więc za siebie, szkoda gadać, ani w ząb nie odpowiadam
Pies mnie pogryzł od sąsiada, bo pogłaskać chciałem gada
Byłem u sąsiada żony, nie wie czy był zaszczepiony
Pogotowie wzięło Kryśkę, miała chorą ślepą kiszkę,
Nie ma, nawet, z kim się napić, to się kurtka można zabić.
Jak się wali, to się wali, nerwy mi powysiadały,
Chciałem sobie wyobrazić jakieś wyjście z tej kabały.
Wyobraźnia w takich razach zwykle leczy i pomaga,
Lecz i ona, pełna klęska, odmówiła posłuszeństwa.
Trudno sobie wyobrazić miły koniec tej ballady,
To twór chorej wyobraźni, w tym życiowym mym marazmie,
Psa wyprawię na lewiznę, Kryśkę chyba w ucho gwizdnę,
Zenek szefa niech pogryzie w udo, albo trochę wyżej.
Jezeli potrzebujesz wsparcia, to tak jak rozmawialiśmy wystarczy telefon lub mail.Jakoś musisz przetrwać ten okres a wszystko się ułoży
-niedopatrzenie w opisaniu autora
-jakość, bowiem użyłem tego zdięcia z zasobów NK mocno już skomresowanego